Populizm

Pojęcie w ostatnim czasie wzbudzające wiele emocji i często uznawane za formę defektu demokracji. Ale czy na pewno? Czyż nie jest to jej nieodzowny element? Populizm to pewien szczególny typ zachowania politycznego, który możliwy jest do realizacji wyłącznie w warunkach demokratycznych. W jakich bowiem innych warunkach rządzący sililiby się na przekaz tego rodzaju? Jedynie demokracja nadaje mu sens, gdyż tylko w niej pozyskanie mas ma tak wielkie znaczenie.

Pod omawianym przez nas terminem rozumie się zespół działań podejmowanych przez rządzących bądź starających się o zdobycie władzy, które prezentują się opinii publicznej jako dokładana odpowiedź na oczekiwane przez nią rozwiązania. Populizm to odpowiadanie na potrzeby tłumu, czy jak powiedzieliby niektórzy – gawiedzi. Są formą składania łatwych obietnic, w których wyborcy odnajdują swoje własne oczekiwania. Działania populistyczne nie silą się na żadne wyszukane gesty czy hasła – ujmują rzeczywistość w dość jednoznacznych barwach. Bez tonacji. Często bazując na dominujących w społeczeństwie przesądach i uprzedzeniach dla motywowania określonej części społeczeństwa. Szuka łatwego sprzeciwu bądź krzykliwego poparcia. Korzysta z prostych haseł, w których najszybciej odnajduje się większość opinii publicznej, a często bazując na radykalizmie rozmaitych haseł społecznych, ubiera je w formę społecznego oburzenia. Jest to dość prosty zabieg socjotechniczny, który m być formą potwierdzenia realnego wczuwania się partii i jej liderów w odczucia społeczne – w rzeczywistości jest to granie na emocjach.

Celem populizmu jest jedynie łatwe znalezienie dodatkowych punktów wyborczych. Jego ambicją nie jest w żadnej mierze znalezienie realnego rozwiązania. On rzecz jasna także proponuje. Ujawnia się jako jedyny wybawca i maluje na męża stanu i nie przejednanego wroga wszelkiego politycznego zła i ludzkiego nieszczęścia. Ale w ostatecznym rozrachunku podsuwa recepty wzmacniające w ludziach ich żal i gorycz. Pokazuje palcem na innych – wskazując zło – ale nie wskazuje rozwiązań. Podsyca rozczarowanie i w ten sposób – jako forma odreagowania – znajduje swoich kolejnych zwolenników. Skupia ich wokół siebie. Często zresztą „klientów” populistów określa się mianem wydziedziczonych. Tych, którzy nie korzystają z profitów rozwoju gospodarczego, polepszenia poziomu życia czy wzrostu społecznej satysfakcji. Inną formą populizmu jest bazowanie na rozmaitych lękach społeczeństwa – dotyczących kwestii gospodarczych (lęk o pogorszenie się warunków życia) oraz społecznych (lęk przed imigrantami – o własne bezpieczeństwo).

Populiści bazują w swoich działaniach na prostych i skutecznych odwołaniach się do emocji. Jak łatwe wzruszenie czy szybko rodzący się niepokój i lęk. Stad też populizm znalazł dla siebie tak wiele miejsca we współczesnych demokracjach, gdyż człowiek demokratyczny (jak udowadniał Ortega y Gasset) to osobnik emocjonalny i żyjący z troski o samego siebie. Demokracja jest ustrojem przeciętności, a ludźmi o takich cechach najlepiej skusić bardzo prostymi środkami – odwołując się do ich emocji, najczęściej negatywnej, mającej cechy rozczarowania (wzburzenia, gniewu, antypatii).

Słowo populizm ma w dzisiejszej debacie publicznej funkcję nie tylko opisową, ale także wartościującą. Jest jak swoista etykieta, która przyklejona politycznemu adwersarzowi ma doprowadzić do jego kompromitacji. Problem polega jednak na tym, iż istnieje tendencja, aby rozszerzać obowiązywanie tego terminu przez co dość często na propozycje takich czy innych diagnoz społecznych i proponowanych dla nich rozwiązań (dotyczących bezrobocia czy rozmaitych patologii) słyszymy hasło: „To populizm”. A to nie tylko szkodzi samym propozycjom rozwiązań, ale także odrealnia i odrzeczywistnia w oczach opinii społecznej (bo to przecież tylko populizm – sprawa tak naprawdę nie istnieje) konkretny, społeczny problem.

Jeśli chodzi o najczęściej występujące przykłady populizmu, to mamy z nimi do czynienia w zakresie polityki socjalnej państwa. I to dość zrozumiałe – w tej kwestii nastawienia i oczekiwania społeczne (a zatem i podatność na łatwe rozwiązania) są największe. Każdy chce słyszeć miłą mu melodię przynoszącą wieści, że oto państwo zaradzi wszelkim jego życiowym problemom.

Warto jeszcze na koniec zasygnalizować jedną kwestię. Otóż do niedawna uważało się w wielu kręgach, iż populizm jako ideologia dla mas, to forma typowa dla państw niestabilnych, dla demokracji niedojrzałych, młodych czy dysfunkcyjnych. Problem polega jednak na tym, iż przyglądając się współczesnym demokracjom europejskim ten sposób komunikowania się z opinią publiczną występuje coraz częściej. A w dodatku w coraz bardziej skrajnej postaci. To prawda – w sensie formalnym – partie populistyczne zyskują raczej niewielkie poparcie opinii publicznej i wyborców, choć zdarza się (jak w przypadku partii Jörga Heidera w Austrii czy Lista Pima Fortuyna w Holandii), iż partie populistyczne tworzą rządowe koalicje i mają rzeczywisty wpływ na politykę państwa. Podobnie we Francji – przykład Jean-Marie Le Pena – który w wyborach prezydenckich w roku 2002 r. wszedł nawet do drugiej tury wyborów. Przykład polski otwiera Stanisław Tymiński i jego sukces wyborczy w roku 1990, kiedy to wygrywając z Tadeuszem Mazowieckim, wszedł z Lechem Wałęsą do drugiej tury wyborów prezydenckich. A kończy okres politycznej kariery Andrzeja Leppera i jego Samoobrony. Nieprawdą byłoby jednak twierdzenie, iż populizm to forma przekazu typowa jedynie dla partii dość egzotycznych. Czasy kształtują dominujący typ elektoratu, a ten z kolei będąc celem przekazu politycznego staje się kryterium dla działań partii. Stąd też nawet w hasłach ugrupowania, które uchodzi w Polsce za partię dobrze wykształconego, miejskiego elektoratu (PO), jest bardzo wiele haseł o typie tzw. miękkiego populizmu (szczególnie czarny PR wobec PiS oraz sam typ języka – uładzonego, bez konkretów, pełnego ogólników).

Czy można w sposób zwięzły odpowiedzieć na pytanie: „Jaka jest najsilniejsza przyczyna dużego poparcia dla populistów zarówno w systemach dojrzałych, jak i w demokracjach nieskonsolidowanych?” Jeśli chodzi o pierwszą, radykalną formę populizmu (bazującą na stereotypach, lękach i wizji łatwego rozwiązywania istniejących problemów), wydaje się, iż na pierwszym miejscu trzeba wymienić brak zaufania do elit politycznych. Populiści zjawiają się zawsze w momencie, kiedy nastroje społeczne wyrażają najwięcej zniechęcenia i poczucia krzywdy i jawią się jako „ci dobrzy”. Pełni społecznej empatii. Zdolni do wyrwania społeczeństwa ze swoistego otępienia. Przynoszący z sobą lepsze, bardziej przyjazne czasy. Przykładem jest choćby oszałamiająca kariera Benito Mussoliniego we Włoszech czy Adolfa Hitlera w Niemczech. Drugą przyczyną populizmu jest niski poziom kultury politycznej, a zatem brak właściwej edukacji obywatelskiej i niski poziom świadomości problemów społeczno-ekonomicznych. Czasami także kryzysy polityczne. W takich okolicznościach formułowane przez populistów hasła zdolne są zapełnić świadomość i stać się atrakcyjnymi formami celów politycznych. Jak pisał Ortega y Gasset – cechą społeczeństwa masowego (czyli współczesnego społeczeństwa demokratycznego) jest przeciętność. A ta karmi się prostymi, niewyszukanymi łupami. Trudno się więc dziwić, iż do tego poziomu zniżają się partie, których celem jest zdobycie na trwałe władzy.

Panel klienta

Nazwa użytkownika:

Hasło:

Polecane Publikacje
Słownik Licealisty

Wiedza o społeczeństwie - maturalna praca pisemna

Wiedza o społeczeństwie - Analiza tekstów źródłowych