— Jak się przygotować —

Każdy egzamin wymaga określonego podejścia. Albo mówiąc po wojskowemu: strategii. Jedne wymagają szczególnej umiejętności zmagania się z zadaniami testowymi. Inne z otwartymi. Jeszcze inne są klasycznymi opisówkami. Jak by jednak nie było, każdy nich wymaga określonego podejścia, które w żaden sposób nie ma charakteru uniwersalnego.

Początkowe zadanie, jakie sobie założyłem, to odpowiedzieć na podstawowe pytanie: Z czym musi zmierzyć się osoba zdająca egzamin maturalny? Pytanie to jest o tyle ważne, iż udzielenie na nie odpowiedzi daje mnie (jako nauczycielowi), a także maturzyście (jako osobie przygotowującej się), wyraźną wskazówkę do tego, aby zacząć działać RACJONALNIE. Z planem. Wedle określonych ruchów, w których nie tylko ich typ, ale i zakres, ale i kolejność ma znaczenie. Tak przecież jest – jeśli chcemy osiągnąć cel, należy dokładnie zbadać wszystkie mające znaczenie czynniki, ustalić ich powiązania i dopiero wtedy – rozpisując plan – zacząć działać.

Odpowiedź początkowa wydaje się dość prosta. Są trzy główne kwestie, z jakimi należy się zmierzyć w czasie zdawanie egzaminu maturalnego:

· po pierwsze z testem wiedzy (a zatem z oczekiwaniem, iż wykażę się określonym pakietem informacji)

· po drugie z zadaniami praktycznymi  (a zatem z oczekiwaniem, iż wykażę się zdolnością praktycznego wykorzystywania wiedzy)

· i wreszcie po trzecie – z własnym niepokojem i stresem

Inne czynniki, takie jak np. nierówne ocenianie prac poszczególnych uczniów (mimo istnienia klucza) nie zależą ode mnie. A zatem nie mogę podjąć działania aby je wyeliminować. Wciąż przecież pozostaje czynnik ludzki (bo egzaminator to człowiek!), który ulega (mimo wytycznych) swoim sympatiom, nastawieniom, uprzedzeniom. Tam rzecz jasna, gdzie w grę wchodzi interpretacja.

Zacznijmy zatem od początku. Wiedza. Ten element wydaje się, iż jest dość jednoznaczny. Istnieje pewien zasób materiału, który musi być przez Ciebie opanowany, aby mieć poczucie, iż posiadasz pełnię środków do zmierzenia się z arkuszem maturalnym. Podkreślam jednak stwierdzenie: „wydaje się”. Mimo istnienia kilku dokumentów określających zakres wiedzy (podstawa programowa, programy tworzone przez poszczególne wydawnictwa, informator maturalny), nie ma ona charakteru w pełni zamkniętego. Pewne sformułowania mając charakter ogólny pozwalają dobierać różny zasób środków i treści, co w efekcie doprowadza do znaczących różnic. Widać to choćby po tym, jak różnią się od siebie podręczniki. W zakresie treści fundamentalnych może i nie. Ale tych, które nie są tak traktowane – i owszem. Efekt? Nawet do 20-30 proc. materiału wiedzowego w różnych podręcznikach ma charakter niepowtarzalny. Ucząc się zatem z jednego źródła wcale nie możesz mieć pewności, że w zadaniach nie odnajdziesz tych 20-30 proc., z którymi nie miałeś styczności. Wniosek: ucz się z wielu źródeł. Nie tylko tych oficjalnych, przygotowanych przez wydawnictwa edukacyjne. Ale także wszelkich materiałów okołopodręcznikowych. Oczywiście możesz też wykonać pewną pracę: przeglądnąć wszystkie dostępne na rynku podręczniki i wypisać sobie (na zasadzie niepowtarzalności) wszystkie zagadnienia, jakie w nich występują.

Druga sprawa to oczywiście kwestia pytania: kiedy zacząć się uczyć? I tu nie będzie jednoznacznej odpowiedzi. Mamy bowiem przeróżne predyspozycje, które sprawiają, iż jednemu wystarczą dwa miesiące, a inny potrzebuje systematyki rozłożonej w czasie. A zatem 4-5 miesięcy. Jeśli do tego dodamy fakt, iż przygotowania dotyczą kilku przedmiotów, trzeba to odpowiednio uwzględnić. Gdyż dany nam czas nie jest rozciągliwy. Zaczniesz za późno – nie zdążysz. Bo fizycznie potrzebujesz go więcej na przeczytanie. Nie mówiąc o powtórce.

Zaplanuj zatem swoje uczenie. Nadaj mu wymiar racjonalnego szkicu, w którym rozpiszesz sobie określone kroki i samodzielnie wyznaczysz terminy. To Cię zmobilizuje. A poza tym będzie znakomitym treningiem dotyczącym nie tylko uczenia, ale i przyszłego studiowania czy życia zawodowego. Zobaczysz – przyda się!

Druga sprawa to umiejętności. Z nimi już nie jest tak prosto jak z wiedzą. W ich przypadku liczy się bowiem efekt długotrwałego treningu, a zatem praktykowania. Łatwiej bowiem (a z pewnością wymaga to mniejszej ilości czasu) nauczyć się jakiegoś wycinka wiedzy, niż nabrać odpowiednich umiejętności czy nawyków. Nauczenie się (dla przykładu) gramatyki z danego języka jest rzeczą zapewne wymagającą kilku chwil, jednak takie ich wypraktykowanie, aby stało się to czymś naturalnym wymaga zdecydowanie dłuższego czasu. Praktykowanie to bowiem coś więcej niż sama wiedza. To sposób kojarzenia, odczytywania faktów, porządkowania ich, wysnuwania wniosków itp. Im więcej w tej kwestii praktykujesz, z tym większą swobodą potrafisz podejmować właściwe decyzje. I dotyczyć to będzie w zasadzie każdej dziedziny wiedzy. Zarówno z obszaru humanistyki, jak i przedmiotów ścisłych. Czytanie tekstów publicystycznych wydaje się sprawą łatwą i naturalną. Ot co – czytasz i wszystko o co mogą cię zapytać znajduje się w tekście. Ale problem polega na tym, iż czytanie dla samego siebie różni się od czytania, które jest ukierunkowane na odpowiadanie na określone pytania. Niekiedy bardzo szczegółowe. Umiejętność znajdowania w tekście określonych treści to kwestia rozumienia kontekstów, aluzji, umiejętnego wiązania myśli pozornie z sobą niezwiązanych… Tak samo w przypadku zadań z matematyki czy fizyki. Posiadanie wiedzy na temat wzorów nie powoduje, iż w określonym przypadku zastosuję właściwy. Bo to jest efekt pewnego treningu…

Jaka jest konkluzja? Trenować! Praktykować ile się da. A na pewno często. Mniej, ale częściej. Wyznaczyć sobie konkretny plan, zakupić zadania bądź też ściągnąć je z Internetu i szukać w działaniu tej swobody, która jest jedną z najważniejszych składowych sukcesu…

I wreszcie trzecia sprawa – stres. Wiele osób myśli o nim jak o czymś nieuchronnym. Inni zaś starają sobie z nim radzić poprzez rozmaite techniki radzenia sobie ze stresem. To takie modne ostatnio. I zapewne coś w tym jest. Ale czy nie jest tak, iż stres w głównej mierze jest efektem tego, iż nie czujemy się pewni? Oczywiście – cechy osobowościowe też mają znaczenie. Ale poza nimi to brak uporządkowania (czyli chaos) rodzi w nas poczucie niepewności. Pytanie o stres nie jest więc pytaniem o maj, ale o dziś. O te kilka miesięcy czasu ją poprzedzające, w których należy poszukać jego oswojenia. Albo raczej zapobieżenia. Profilaktyką, a zatem uporządkowaniem tego, co omawiane w punkcie pierwszym i drugim (wiedza i umiejętności). I odpowiednim przygotowaniem swojego nastawienia. Oswajane się z każdą rzeczą rodzi w nas to, że ona staje się dla nas codziennością, czymś oczywistym. Czymś, w czym się rozpoznajemy. Ne wchodzisz w te sytuacje, nie „programujesz się”. Stajesz wobec problemu kompletnie bez przygotowania i musisz działać „w czasie rzeczywistym”, na żywo. A jak to skutkuje – myślę, że niejednokrotnie każdy z nas miał okazję się przekonać co najmniej kilka razy w życiu.

Przemyśl zatem to wszystko. Spojrzyj na swój czas. Na to, co sprawia Ci kłopot. I modeluj swoje własne działania poprzez trening. Gdyż banałem jest powiedzieć: „Trening czyni mistrza”. Trudniej to zrealizować…

Katarzyna Mączyńska

Panel ucznia

Nazwa użytkownika:

Hasło:

Zarejestruj się Zapomniałem hasła...
POWTÓRKA MATURALNA
ponwtśrczwptsobnie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
       
     12
17181920212223
24252627282930
31      
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
       
Szkoła języków obcych Profi-lingua