Filozofia – od prostoty po zawiłość

——————————————————————————————————

Intelektualny namysł nad zagadnieniami polityki i państwa może mieć bardzo różny charakter. Z jednej bowiem strony możemy odnaleźć wśród tekstów z tej dziedziny takie, które moglibyśmy określić publicystyką filozoficzną, operującą bardzo barwnym, przyjaznym do czytania językiem (doskonałym przykładem jest esej Ortegi y Gesseta Bunt mas), z drugiej zaś wyrafinowane analizy, które sprawić mogą kłopot nawet osobom regularnie sięgającym po lekturę z tego gatunku (John Rawls Teoria sprawiedliwości). Oczywiście istnieje także cała gama tekstów pośrednich, które mimo, że stanowią materiał ściśle filozoficzny, to jednak zastosowany język pozwala na cieszenie się tekstem (John Locke Dwa traktaty o rządzie). Jak zatem uchwycić to, co tak różnorodne i odmienne w formie?

Naszym podstawowym orężem jest pytanie. To zwykłe pytanie jakie może zadać każdy: „O czym jest przeczytany tekst?”, „Czy można w nim dostrzec jakieś części? Czego dotyczą?”, „w jaki sposób autor argumentuje na rzecz swojej tezy? Jakie przywołuje przykłady?”. Można to mnożyć w nieskończoność. I nie chodzi tutaj bynajmniej o swoisty „konkurs pytań”, ale kwestię niezwykle istotną i mającą kapitalne znaczenie praktyczne. Kiedy na przełomie lat 2002/2003 wyszła na jak sprawa określona przez media Aferą Rywina, szybko doszło do powołania pierwszej w polskim życiu parlamentarnym komisji sejmowej. Powoływano kolejnych świadków, którzy – w ocenie komisji – mogli znać fakty pozwalające ułożyć układankę. Nikt z pewnością nie przypuszczał, iż tak miażdżący popis analityczno-dedukcyjny da poseł Jan Rokita. Używając – można by mniemać – tak pospolitego narzędzia jak pytanie wprawiał w popłoch i zdenerwowanie kolejnych przesłuchiwanych. Co było podstawą sukcesu Rokity? Celność. Pytania jakie stawiał można by porównać do wyłamywania drzwi łomem. To nie odpowiadający je otwierał i nie on określał warunki na jakich się to działo. Gdyby tak było, każdy pokazałby tylko to, co chciał. A Rokita wchodził tam, gdzie był zupełnie nieproszony. I w rzeczywistości nie używał łomu, ale niezwykle precyzyjnych pytań.

„Jeżeli zadaje się właściwe pytania, proces poznawczy może zmierzać we właściwym kierunku. Takim, który skupia się na meritum i który ujawnia jak najwięcej szczegółów o badanej przez nas rzeczywistości. Autor każdego tekstu coś przecież chciał nam powiedzieć, a dotarcie do tego przekazu niekoniecznie musi być oczywiste. Trzeba zatem czytanemu tekstowi zadawać pytania, które pozwolą nam odkryć ich właściwy sens. Przy czym jasne jest, iż czasami same pytania nie wystarczą, gdyż niejednokrotnie zdarzać się będzie, iż dla rozszyfrowania określonych sformułowań będziemy potrzebować pewnej (czasami mniejszej, czasami większej) dozy wiedzy.

Kiedy zatem czytamy tekst filozoficzny, wpierw powinniśmy zrozumieć ogólny jego wydźwięk. Ogólny sens, przekaz, najbardziej kluczową myśl (myśli). I to jest etap pierwszy naszej pracy. Oczywiście, na tym etapie spora część sformułowań pozostanie dla nas niezrozumiała, ale to będzie naszym zmartwieniem na dalszych etapach. Początek to po prostu zapoznanie się z tekstem. W całości. Nie zaś tłumaczenie jego poszczególnych zdań.

1 2

Panel ucznia

Nazwa użytkownika:

Hasło:

Zarejestruj się Zapomniałem hasła...
POWTÓRKA MATURALNA
ponwtśrczwptsobnie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
       
     12
17181920212223
24252627282930
31      
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
       
Szkoła języków obcych Profi-lingua