Akty prawne – rety, co za język!

——————————————————————————————————

Analiza tekstów prawniczych może stanowić dla laika doświadczenie mocno stresujące. I trudno się dziwić; każde zetknięcie z czymś obcym wprawia nas w zakłopotanie, a czasem i w bezradność. A w przypadku prawa mamy do czynienia z dwoma „obcościami”: konstrukcji i stosowanego języka. Jeśli jednak sama konstrukcja dość szybko może wzbudzić nasze zaufanie (gdyż zawarta w niej logika ma charakter porządkujący i okazuje się zdecydowanie pomocna ), to jednak język – w warstwie pojęciowej, a być może jeszcze bardziej w warstwie stylistycznej – budzi opór i poczucie niekompetencji. Czy da się jednak temu poczuciu zapobiec? Stworzyć w sobie umiejętność, która pozwoli nam przełamać bezradność?

Pytanie, jakie warto zadać na początek brzmi: „Od czego należy zacząć?” Jasne jest bowiem, iż w czytaniu aktów prawnych istnieć będzie kilka poziomów „praktykujących” i należy mieć świadomość, iż „nie wszystko na raz”. W tej dziedzinie cierpliwość i systematyczny kontakt z tekstami są bardzo ważne. Trochę jak z nauką nowego języka. A że od przełamania bezradności do swobodnego posługiwania się językiem trochę drogi trzeba pokonać, warto pamiętać jakie kroki na teraz, a jakie na potem.

Po pierwsze rzeczą absolutnie podstawową jest to, aby uczyć się słówek. Rozumienie zawarte jest w słowach, gramatyka to poprawność, bez której można się porozumieć. Na początku prawniczą „gramatykę” można więc odpuścić. Wychodząc od takiego założenia w obszarach, które obejmuje prawniczy dział wiedzy o społeczeństwie, należy wpierw nabrać kompetencji językowych. Zapoznać się z pewnym zbiorem pojęć, które stworzą. Jest to rzecz o tyle kluczowa, że w tworzonych aktach prawnych często nie tłumaczy się użytych w nich pojęć. Prawodawca zakłada, że sięgająca po nie osoba albo się na tym zna, albo zna się wspierający ją prawnik (co w sumie jest zjawiskiem nieco wątpliwym, gdyż język prawniczy powinien być także dla „zwykłych” ludzi, których postępowanie normuje, a nie tylko dla prawników). Ustawodawca tworząc określone przepisy używa pojęć prawniczych w ich powszechnie uznanym dla prawa znaczeniu. Jeśli zatem nie będziemy od tej strony przygotowani, możemy w trakcie egzaminu poczuć pewien dyskomfort własnej bezradności i niekompetencji. Dobrym przykładem na to są przepisy prawa spadkowego i użyte tam pojęcia „wstępnego” i „zstępnego”. Jeśli nie będziemy znać ich rozumienia, możemy mieć kłopot w zidentyfikowaniu praktycznych konsekwencji stosowanych przepisów. A przecież tego może dotyczyć pytanie maturalne.

Drugą sprawą, jaka ma wpływ na sprawne badanie poszczególnych przepisów zawartych w aktach prawnych ma wiedza na temat budowy aktu prawnego. Narzędzie, jakim jest prawo, powinno być maksymalnie dokładne i jednoznaczne (choć często nie jest). Stąd też,  aby tak było, nadaje się aktom prawnym określoną konstrukcję. Na czym ona polega? Na fakcie grupowania przepisów prawa w pewne „pakiety”, które regulują konkretne zagadnienia.  Dla przykładu ustawa Kodeks drogowy (notebene dość wyjątkowy akt prawny, który na początku ma słowniczek wyjaśniający co oznaczają użyte w nim terminy związane z poruszaniem się na drodze). Cała ustawa podzielona jest na działy (np. „Ruch drogowy”,” Pojazdy”, „Kierujący”), te z kolei na rozdziały („Ruch pojazdów”, „Ruch pieszych”, „Ruch zwierząt”), a te na oddziały („Włączanie się do ruchu”, „Wymijanie”, „Holowanie”). Najmniejszą cząstką grupująca przepisy jest artykuł, który w sposób skończony powinien regulować jakieś jedno zagadnienie. Jedną pojedynczą sytuację. Konstrukcja ta jest niezwykle ważna, gdyż decyduje o jakości całej prawniczej wypowiedzi. Poszukując zatem odpowiedzi na jakieś pytanie, dzięki niej będziemy mogli bez trudu (znając „topografię” aktu prawnego) znaleźć nam poszukiwaną odpowiedź. Oczywiście – nie zawsze. Zdarzą się bowiem sytuacje, kiedy z powodów złożoności danego zagadnienia i jego powiązania z innymi zagadnieniami, nitki od niego wychodzące mogą wysnuwać się z kilku nie związanych strukturalnie ze sobą miejsc aktu prawnego. W takich przypadkach kluczowe jest poznanie  całego aktu prawnego, jego ogólnego uporządkowania, znajomości poszczególnych adresów dla regulowanych zagadnień.

I wreszcie trzecią sprawą, która w sposób decydujący przesądza o jakości analizy i interpretacji danego aktu prawnego, jest przyjęcie dobrej dla siebie metody badawczej, czyli precyzyjnego i powtarzalnego schematu postępowania. Działanie posługujące się intuicją bardzo łatwo może pominąć sporo istotnych elementów. Osoba lepiej znająca się na zagadnieniach prawniczych i posiadająca na ten temat większą wiedzę,  jeśli nie ma metody badania może w końcowym rozrachunku napisać test gorzej, niż osoba mająca mniejszą wiedzę, ale działająca w oparciu o określony schemat działania.  Taka osoba nie wyciągnie bowiem wniosków, zanim czegoś nie sprawdzi. I choć jej działanie może wydawać się mało twórcze, to jednak daje dużo większe prawdopodobieństwo (a przecież o to chodzi!) w znalezieniu poprawnych odpowiedzi. Zresztą – takie działanie nie jest żadnym uproszczeniem czy schematyzmem. Ktoś, kto stygmatyzuje posiadanie metodologii w ten sposób, nie ma pojęcia, iż cała współczesna nauka opiera się na takim właśnie modelu. Na posiadaniu metody, to znaczy całej sekwencji powtarzalnych kroków, które zapewniają jakość badania. Podpowiadają mi niejako: „Wpierw to, następnie tamto, a na samym końcu jeszcze coś innego”. Sprawiają, iż gdybym nawet sam o czymś zapomniał, kroki (a zatem metoda) przypomni mi o tym.

1 2

Panel ucznia

Nazwa użytkownika:

Hasło:

Zarejestruj się Zapomniałem hasła...
POWTÓRKA MATURALNA
ponwtśrczwptsobnie
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
262728293031 
       
     12
17181920212223
24252627282930
31      
   1234
567891011
12131415161718
19202122232425
2627282930  
       
Szkoła języków obcych Profi-lingua